20 listopada 2017


Pierwsze mechaniczne zegary wieżowe pojawiały się na budynkach kościołów i najbardziej okazałych gmachach miejskich od końca XIII wieku. Te pionierskie „zegary kołowe”  były tworzone wedle jedynych, znanych ówcześnie prawideł, a każdy z nich mógł wyróżniać się dodatkowym wyposażeniem (wybijanie godzin i kwadransów, wskazania kalendarzowe i astronomiczne, czy też popularny wtedy teatr figur). Z zupełnie inną sytuacją mieli do czynienia budowniczowie – zegarmistrze, przy odbudowującym się Zamku Królewskim w Warszawie.

Władysław Meller

W tamtym czasie – na początku lat 70-tych ub. wieku – można było wykonać tak zegar mechaniczny, elektryczny, jak i elektroniczny. Rozważając rodzaj konstrukcji dla nowego mechanizmu wybierano między dwiema koncepcjami, zastanawiając się, czy nowy zegar ma być budowany zgodnie z najnowocześniejszymi tendencjami, czyli być rozwiązaniem elektronicznym, czy też ma być tradycyjną konstrukcją mechaniczną.

zegar zamkowy warszawa

Dziś, w dobie odrodzenia się fascynacji mikromechaniką zegarkową, i to zarówno nowymi rozwiązaniami, jak i szeroko pojętymi produktami typu vintage, łatwo byłoby podjąć decyzję identyczną do tej, jaką podjął Obywatelski Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie, ponad 40 lat temu.
Korzystając na co dzień z urządzeń elektronicznych wiemy, że jakakolwiek ich naprawa polega zwykle na wymianie dużych zespołów, a co jakiś czas całego urządzenia. Dla odmiany (co było znane także wtedy) urządzenia mechaniczne, w tym w szczególności zegary i zegarki, mogą pracować przez dziesiątki i setki lat, tylko ze standardową obsługą serwisową. Powziętą wówczas decyzję o budowie zegara mechanicznego uzasadniano także tym, że wykonania takiego urządzenia mogli podjąć się w czynie społecznym rzemieślnicy warszawscy, przy wsparciu osób z Politechniki Warszawskiej i przemysłu.
Gdybyśmy dziś stanęli przed podobnym wyzwaniem, na pewno nie można byłoby myśleć o czynie społecznym, a nawet gdyby jakaś grupa osób zdecydowała się na wykonanie zegara, to i tak polegałoby to na zbiórce funduszy i zleceniu wykonania zegara jednostce wyspecjalizowanej, w kraju lub za granicą. Wówczas jednak, dzięki zapałowi zegarmistrzów (a nie dlatego, że wtedy takich wyspecjalizowanych jednostek w kraju nie było) zegar w czynie społecznym udało się wykonać.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (91) kwiecień 2015