21 stycznia 2018


Swobodne latanie, jak ptak lub owad, to wizja, która ukazuje się w snach lub filmach science fiction. Człowiek nie jest stworzony do takiego latania. Mimo to, wielu konstruktorów już od pierwszych lat rozwoju awiacji pracowało nad zmniejszeniem urządzeń, które je umożliwiają.

Ryszard Romanowski

Szczególnie trudnym wyzwaniem było wyeliminowanie potężnych skrzydeł, pozwalających wykorzystywać siłę nośną. Przede wszystkim jednak brakowało odpowiedniego silnika. Pierwsza konstrukcja powstała w 1919 roku w Rosji. Stworzył ją fizyk Aleksander Fiodorowicz Andriejew. Do napędu zamierzał wykorzystać silnik rakietowy napędzany mieszanką tlenu i metanu. Lot stabilizować miały skrzydełka o rozpiętości zaledwie 1 m. Niestety, w ogarniętej rewolucją Rosji nikt nie był zainteresowany podobnymi rozwiązaniami i nigdy nie doszło do budowy działającego prototypu.

trening pilotazu na JB10

Do koncepcji powrócono w latach tzw. zimnej wojny. Zapewne pomógł w tym gwałtowny rozwój silników rakietowych w latach pięćdziesiątych. Plecakami z silnikami rakietowymi zaczęła interesować się amerykańska armia i po cichu pracowano nad nimi w firmach Thiokol i Bell.
Według historyków pierwszy prototyp powstał jednak w Rumunii. W 1956 roku zbudował go Justin Capră i nadał mu nazwę „rucsacul zburător”. Będąca pod wpływami radzieckimi Rumunia nie zainteresowała się wynalazkiem. Konstruktor wiedział, że nad czymś podobnym pracują amerykanie i niewiele myśląc udał się z wynalazkiem do ambasady USA. Tym samym pogrzebał przyszłość urządzenia, samemu ocierając się o zarzut zdrady. Obecnie jedyny prototyp rumuńskiego rakietowego plecaka można oglądać w muzeum w Ploeszti.
W 1958 roku rakietowy swobodny lot zaczął przybierać realne kształty. Inżynierowie firmy Thiokol Garry Burdett i Alexander Bohr zaprezentowali projekt Grasshopper. Silniki rakietowe ich urządzenia zasilane były początkowo sprężonym azotem, a później znacznie bardziej efektywnym nadtlenkiem wodoru. Próby z użyciem azotu wykazały, że wyposażony w pas pilot mógł wznieść się na wysokość 7 m i poruszać się z prędkością do 50 km/h. Armia poważnie zainteresowała się rozwiązaniem. W 1959 roku kontrakt podpisano jednak z firmą Aerojet General Corporation. Już na początku 1960 roku pilot doświadczalny Richard Peoples wzniósł się w powietrze i rozbudził nadzieje generałów. Uznano, że rakietowy plecak jest idealny do działań rozpoznawczych, forsowania rzek, pokonywania pól minowych i wielu innych manewrów taktycznych. Koncepcje nazwano Small Rocket Lift Device. Zanim Aerojet opracował kolejne prototypy wojsko dowiedziało się, że od lat nad podobnym rozwiązaniem pracuje inż. Wendell Moore z Bell Aerosystem.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 7/8 (118/119) lipiec/sierpień 2017

Czytaj także:

Od redakcji
Drodzy Czytelnicy,Jak podaje jeden z późnośredniowiecznych kodeksów rycerskich: Kto chce należeć do rycerzy, musi rozpocząć nowe życie,...
Od redakcji
Drodzy Czytelnicy,Kolejne Boże Narodzenie tuż tuż. Trwają ostatnie przygotowania do świąt. Przyglądając się naszej dzisiejszej rzeczywistoś...