16 grudnia 2017


Jedną z najciekawszych konstrukcji przedstawionych podczas tegorocznego salonu samochodowego w Genewie był supersportowy Fittipaldi EF7. W przeciwieństwie do większości eksponowanych aut tej klasy do jego napędu użyto wyłącznie silnika spalinowego pozbawionego nawet jakiejkolwiek sprężarki.

Ryszard Romanowski

Pojazd, wystawiony na stoisku Pininfariny, prezentował sam mistrz Emerson Fittipaldi. W wielu komentarzach mówiono o koncepcie sygnowanym nazwiskiem wielkiego kierowcy. Tymczasem samochód jest koncepcją prezesa Fittipaldi Motors, zrealizowaną dzięki jego talentom technicznym i organizacyjnym. Emerson pochodzi z rodziny o głębokich tradycjach motoryzacyjnych.

konstruktor EF7 Fittipaldi

Jego ojciec Wilson Fittipaldi senior był znanym dziennikarzem motoryzacyjnym, a urodzona w Polsce matka – Józefa, z domu Wojciechowska, często zasiadała w sportowych autach. Największą imprezą „zaliczoną” przez rodziców Emersona była Mil Mihos w 1956 roku (brazylijski odpowiednik Mille Miglia). Trudno więc się dziwić, że zarówno Emerson, jak i jego brat Wilson, od najmłodszych lat interesowali się sportem motorowym. Zainteresowanie to zawsze było kosztowne, więc bracia początkowo konstruowali gokarty i inne małe, lecz szybkie pojazdy, a w latach sześćdziesiątych założyli firmę produkującą wyczynowe kierownice oraz inne akcesoria niezbędne w samochodach wyczynowych. Uzyskane dochody pozwalały na uprawianie kosztownego sportu i umożliwiły wyjazd w 1969 roku do Anglii. Tam na talencie młodego Brazylijczyka szybko poznał się szef Lotusa, charyzmatyczny konstruktor Colin Chapman. Zaczęła się ogólnie znana historia. Mistrzostwo F-1 w latach 1972 i 1974 na Lotusie. W 1972 r. nagroda dla najmłodszego mistrza świata F-1 w historii. W jednym z wywiadów z 1974 roku pani Józefa mówiła – Emerson uważa, że kierowca wyczynowy powinien wycofać się z konkurencji będąc u szczytu chwały. Ale czy to zawsze jesz możliwe? Czy można tu być dostatecznie samokrytycznym?
W sezonie 1975 Emerson wystąpił za kierownicą McLarena. Nowy i ciągle rozwijany przez inżynierów samochód z wyścigu na wyścig stawał się coraz lepszy. W efekcie Fittipaldi ukończył mistrzostwa na drugim stopniu podium. Krótko po zakończeniu sezonu nadeszła sensacyjna wiadomość. Brazylijski mistrz zerwał kontrakt z McLarenem i przeszedł do zupełnie nieznanego, pozbawionego szans na jakiekolwiek zwycięstwo, debiutującego, brazylijskiego zespołu Copersucar. Rozdzwoniły się telefony i w końcu ówczesny szef McLarena Tedy Meyer oświadczył polskiej dziennikarce Ninie Lengyel – Jestem absolutnie zaskoczony szaleńczą decyzja Emersona. Nie mogę zrozumieć, jak można zaprzepaścić możliwość zostania znów mistrzem świata. Życzę mu, aby wybrnął z niezwykle trudnej sytuacji w jaką się wkopał, bo my i sponsorzy, którzy inwestowali w Emersona przy kierownicy McLarena, będziemy bronić swoich interesów.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (120) wrzesień 2017