19 listopada 2017


Włochy, słoneczne przedpołudnie 16 września 2000 roku. Podczas rajdu Grand Premio Nuvolari, na promenadzie w Livorno – krótka przerwa. Otwieram maskę naszego Jaguara E-Type S1 Roadstar Competition aby dopuścić odrobinę świeżego powietrza i rzucić okiem na silnik. Do samochodu podszedł wówczas jakiś starszy pan i ze słowami „bella macchina” pochylił się nad silnikem Jaguara. Pytał po angelsku, z włoskim akcentem, o moc i detale tej rzędowej szóstki. Jego twarz wydawała mi się znajoma. Mimo że rozmawialiśmy tylko parę minut, mogłem się przekonać, że jego wiedza o samochodach z lat 60-tych jest ogromna.

Raimund Engwer

Wokół nas zaczęła się zbierać spora grupa ludzi. W pewnym momencie usłyszałem zza pleców szept: – ...ingegnere Giotto Bizzarrini. Zapytałem więc mojego rozmówcę z kim mam przyjemność. Bardzo się ucieszyłem gdy usłyszałem odpowiedź: – Bizzarrini.
Po tym, jak wymówił swoje nazwisko, bardzo szybko zakończła się nasza rozmowa. Został natychmiast otoczony przez łowców autografów, jak gwiazda filmowa. Nawet nie miałem możliwości się pożegnać. Czekał samochód, którym musiałem podjechać bliżej miejsca startu. On, wtedy już 74-letni, pogodny, miły i zarazem niezarozumiały geniusz inżynierii, pozostał w otoczeniu swoich fanów...
Krótko po studiach Giotto Bizzarrini (urodzony w 1926 roku) znalazł swoją wymarzoną pracę, w podwójnej roli, jako inżynier i kierowca testowy u Alfy Romeo. Tam spotkał Carlo Chitiego, który podobnie jak on studiował na uniwersytecie w Pizie i już od dwóch lat pracował w dziale rozwoju firmy. Z powodu późniejszego odejścia Bizzarriniego z Alfy Romeo do Ferrari powstało wiele plotek. Najbardziej prawdopodobnym powodem było to, że Carlo Chiti otrzymał propozycję od Ferrari, aby przejąć ich dział konstrukcyjny. Wtedy 31-letni Bizzarrini wykazywał się już dużym talentem. Za rekomendacją Chitiego został zauważony przez samego Enzo Ferrari, który dostrzegł w nim ogromny potencjał. W 1957 roku Bizzarrini i Chiti przeszli do Ferrari i połączyli swoje losy na wiele lat.

F 250 GTO
Ferrari 250 GTO

W krótkim czasie Bizzarrini awansował na stanowisko dyrektora rozwoju prototypów. Powierzono mu konstrukcję Ferrari 250 GT. Największą sławą w Ferrari okrył się konstruując model homologowany do serii GT, znany jako Ferrari 250 GTO (Gran Turismo Omologata). Konstrukcja tego samochodu należała w tych latach do najbardziej zaawansowanych wśród samochodów wyścigowych klasy GT. Samochód ten był testowany nawet w kanale aerodynamicznym na terenie uniwersytetu w Pizie, gdzie Bizzarrini godzinami wprowadzał poprawki, które miały polepszyć osiągi 3-litrowej, 12-cylindrowej jednostki napędowej o mocy 297 KM. Ten samochód miał nie tylko piękną karoserię ale i wspaniałe, jak na tamte lata, osiągi. Przyspieszał od 0-100 km/h w 5,5 sek, osiągał prawie 280 km/h i co dziwne, był stabilny przy tej szybkości, czym nie mogła się pochwalić konkurencja. Nie można przy tym zapomnieć, że w tamtych czasach opony pojazdów drogowych nie pozwalały na szybkości większe jak 210 km/h. Jeszcze jednym, niezamierzonym osiągnięciem konstruktora był fakt, że jeden z egzemplarzy w 2013 roku został sprzedany za rekordową sumę 52 mln dolarów (wtedy: 160.680.000 zł). Tym samym wpisał się do kronik motoryzacji jako najdroższy samochód świata.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 10 (121) październik 2017