19 listopada 2017


(felieton)

Warszawa, rok 2020. Najnowsza ustawa wprowadzająca zmiany do kodeksu karnego reguluje zniesienie sankcji wobec morderców z premedytacją. Morderstwa ze szczególnym okrucieństwem mają być refundowane przez państwo. W tym celu, w najbliższym kwartale zostanie podniesiona składka na ZUS. Ostateczny kształt aktu prawnego został ustalony po konsultacjach komisji sejmowej ze stowarzyszeniem „Ratujmy ludzi”, domagającym się zniesienia jakichkolwiek sankcji karnych wobec zabójców. Procedowane są projekty ustaw znoszących kary dla gwałcicieli i złodziei.

Tomasz Gerard

Brzmi niedorzecznie? Dlaczego? Skoro debatuje się o tym, czy można zabijać malutkie dzieci w łonach matek i są tacy, którzy domagają się aby państwo te morderstwa refundowało z podatków (w wyniku czego wszyscy mają być „partners in crime” – wspólnikami w zbrodni – i fundatorami tego ludobójstwa), to chyba skala bestialstwa została już dawno przekroczona. Teraz już tylko kwestią czasu jest wprowadzanie następnych nieludzkich pomysłów. Wielu ludzi zmanipulowanych różnymi przekazami medialnymi uważa, że to kwestie ideologiczne, polityka, rozgrywki partyjne itp., a przecież tu chodzi zwyczajnie o zabijanie ludzi. I to niewinnych.
Przy okazji warto wiedzieć, że 28 września jest już od kilku lat Światowym Dniem Aborcji. Dlaczego więc niedorzeczne wydaje się wprowadzenie jakiegoś nowego Światowego Dnia Mordercy?
Wiem, dla niektórych „płód staje się człowiekiem po zgłoszeniu do urzędu i nadaniu numeru PESEL”, jak mogliśmy się dowiedzieć z relacji z jednej z tak licznych u nas demonstracji. No ale to, że ktoś jest po prostu głupi, nie może rzutować na myślenie i postępowanie normalnych.
No ale rządy dwoją się i troją, żeby i z takimi głupimi też prowadzić dialog społeczny, i żeby dla każdego było coś miłego – dla pobożnego i dla bandziora, dla naukowca i dla złodzieja, dla zboczeńca i dla emeryta. Coś jak sroczka, w wierszyku dla dzieci – temu dała na łyżeczkę, temu na miseczkę, temu do garnuszka, temu do dzbanuszka. Jak pamiętam to na końcu jednak jednemu nic nie dała, tylko łepek urwała i poleciała: frrrrrr! To powinno być dla nas swoistą przestrogą.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 10 (121) październik 2017