20 listopada 2017


Jedyny w pełni funkcjonalny system doładowania dynamicznego silników wysokoprężnych powstał w Polsce w latach 30. XX wieku. Wibu, nazwany tak od pierwszych liter nazwisk konstruktorów, Adama Wicińskiego i Jakuba Bujaka, nie został jednak wdrożony na pełną skalę. Z różnych powodów ci dwaj świetni inżynierowie pozostawali zapomniani przez wiele lat.

Sławomir Łotysz

Zarówno Adam Wiciński (1906-1936) jak i Jakub Bujak (1905-1945) należeli do najbardziej obiecujących młodych inżynierów pokolenia, które zarówno wykształcenie jak i pierwsze szlify zawodowe zdobywało w II Rzeczpospolitej. Obaj wywodzili się ze świetnej polskiej szkoły techniki cieplnej, stworzonej przez profesorów Ludwika Ebermana i Romana Witkiewicza, działających na Politechnice Lwowskiej. To tam, w uczelnianym Laboratorium Maszynowym, założonym i kierowanym przez Witkiewicza, w okresie drugiej dekady międzywojennej Polski powstały tak nowatorskie i – by użyć słów starszego kolegi Wicińskiego i Bujaka, profesora Roberta Szewalskiego – „piękne koncepcje, jak bezkorbowa silniko-sprężarka i doładowanie dynamiczne.”

Dwaj inżynierowie
Po wojnie Wiciński i Bujak przez wiele lat pozostawali zapomniani. Złożyło się na to wiele, głównie tragicznych przyczyn. Adam Wiciński popełnił samobójstwo w 1936 roku. Jakub Bujak, który po niezwykłych kolejach losu w pierwszych miesiącach wojny znalazł się w Anglii, zaginął w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach na krótko przed planowanym powrotem do ojczyzny. Przez lata Bujak pamiętany był bardziej jako wybitny himalaista i członek Pierwszej Polskiej Wyprawy Himalajskiej, który jako pierwszy pokonał niezdobyty wcześniej szczyt siedmiotysięcznika Nanda Devi East. Pamięć tę kultywowali członkowie Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a przede wszystkim córka Jakuba Bujaka, pani Magdalena Bujak-Lenczowska, której, z powodu wybuchu wojny, ojciec już nigdy nie ujrzał po powrocie z Himalajów.

system wibu

Ryc. 3  Wózek wagonu motorowego z silnikiem 6 V 18/25 wyposażonym w system Wibu. Zdjęcie pochodzi najprawdopodobniej z 1934 lub 1935 roku.

Dzięki materiałom zachowanym w rodzinnym archiwum córki inżyniera udało się odtworzyć szczegóły jego działalności technicznej. Dokumenty te rzucają również światło na historię jego wspólnika i przyjaciela, Adama Wicińskiego. Choć wciąż wiadomo o nim niewiele i choć w tym artykule częściej pada nazwisko Bujaka, nie znaczy to bynajmniej, by autor umniejszał tym samym rolę Wicińskiego. Nie zapomniał o nim sam Jakub Bujak dedykując zmarłemu tragicznie przyjacielowi swoją rozprawę doktorską obronioną w 1937 roku.
Jakub Bujak był doskonale przygotowany teoretycznie i praktycznie do zawodu inżyniera. W 1924 roku ukończył gimnazjum we Lwowie i podjął studia na Wydziale Mechanicznym tamtejszej politechniki. W czasie studiów odbył praktyki zawodowe, m.in. w warszawskiej fabryce „Pocisk”, w hucie „Zgoda” na Górnym Śląsku oraz w stoczni „International Shipbuilding & Engineering Co., Ltd.” w Gdańsku. W czerwcu 1930 roku uzyskał z wynikiem celującym dyplom inżyniera i zaraz potem ruszył w podróż naukową po Europie. W ciągu dwóch kolejnych lat odwiedzał i szkolił się w wielu zakładach przemysłowych Niemiec, Belgii, Wielkiej Brytanii, Czechosłowacji i Szwajcarii.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 5 (80) maj 2014